Nadmiar pomysłów brzmi bardzo znajomo. Tylko, że skłonność do „krzątaniny” to jeszcze nie przedsiębiorczość. Sama często padałam ofiarą własnej kreatywności. Każdy kolejny pomysł jest równie fajny, wciągający, perspektywiczny. Tylko działy się dwie rzeczy – po pierwsze z czasem okazywało się, że nie wszystkie w ogóle mam ochotę robić, a po drugie moi współpracownicy delikatnie mówiąc, nie nadążali za tym, co „dziś” jest dla mnie priorytetem. Sama się w tym gubiłam. No więc zmiana była gruntowna i to w wielu obszarach. Bywało ciężko, ale frustrację zamienić na satysfakcję – bezcenne! Mogę się z Tobą tym podzielić. Skłonny do takiego wysiłku?

POZNAJ METODĘ